Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
10 maja
#1
Równiutko 18 lat temu ukazał się ostatni oficjalny album koncertowy "On The Night"
Pamiętam jak pewnego sobotniego poranka usłyszałem "You And Your Friend" i po prostu odpadłem. Ta wersja mnie oczarowała. I chyba tak naprawdę dopiero wtedy pokochałem pedal steel. Uwielbiam ten album ale kilka pytań pozostanie bez odpowiedzi. Dlaczego tylko 10 utworów? Dlaczego nie ma Sułtanów. Dlaczego nie ma "Telegraph Road"? Po kiego grzyba na Epce Encores jest powtórka "Your Latest Trick"? Ewidentnie widać że to jest ost. wydawnictwo koncertowe DS bo brakuje pomysłu aby wydać coś porządnie. A szkoda bo to był zawsze koncertowy zespół i w pewnym momencie lat 80 największy na świecie.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#2
Zdecydowanie tak. Zawsze mi brakowało przynajmniej 2 kompletnych koncertów wydanych oficjalnie. Póki co, mamy 2 okrojone i chyba musimy się pogodzić z tym, że to już się nie zmieni.
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
Odpowiedz
#3
Nie wiem czy "On The Night" ustępuje "Alchemy". Zarzuca się Dire Straist, że w tamtym czasie koncerty były napuszone, pełne rozmachu. Być może. Ale wzbogacenie muzyki Dire Straits moim zdaniem wyszło na dobre.


Może odejdę od tematu, ale:

Czy zdajecie sobie sprawę, że pierwsza połowa lat 90. to był tak naprawdę ostatni dobry okres dla muzyki rockowej?

Rok 1991, w którym ukazał się myślę znakomity album Dire Straits "On Every Street", to jeden z kilkunastu świetnych albumów rockowych? Dobra muzyka rockowa wtedy po prostu rządziła na świecie (albumy Van Halen, Queen, Nirvany, Pearl Jam, Metalliki, Guns N' Roses, Genesis, U2 - to te niektóre). Kiedy ostatnio taki wspaniały rok nam się przydarzył?
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#4
Stach umówmy się że mało kto określa on every street jako album rockowy. Rok 1991 był świetny to prawda. Czasy się zmieniają to i muzyka rockowa trochę też. Ale chyba ma sie całkiem dobrze i aż tak bardzo bym nie dramatyzowałUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#5
To w pełni rockowy album. Rock ma wiele odcieni. Jeżeli w zespole gra gitara, perkusja i bas, to jaki to zespół może być? Jazz chyba nie (w tym przypadku), prędzej do blues rocka, rockabilly, a przecież to również gatunki wchodzące w skład szeroko pojętego rocka.

Przepraszam, ale nie znajduję innego określenia niż "rock" do albumu "On Every Street". No może mały dodatek country co do niektórych kompozycji.

Tak, oczywiście. Czasy się zmieniają, ale na gorsze. Czy Twoim zdaniem obecnie istnieje jakiś znaczący zespół rockowy na kuli ziemskiej? Z zespołów obecnej generacji w zasadzie tylko Tool, Radiohead i Coldplay, Coma (w Polsce najciekawsze zjawisko) może Sigur Rós. Niestety rządzi komercja i pieniądz. I to komercja niemająca w sobie ani trochę uroku. Walory artystyczne w muzyce przestały mieć znaczenie. Mówię o muzyce dla mas. W konkretnym gatunku rocka może coś się wynajdzie, ale to pojedyńcze płyty. Ta kiedyś była bardziej wyrafinowana.

Czy muzyka rockowa się rozwija? Czy powstają płyty - kamienie milowe, tak jak jeszcze 15, 20 lat temu? Myślę, że nie.

Muzyka dla szerokiego odbiorcy obecnie jest pozbawiona autentycznych emocji. Wszystko jest wymodelowane, podporządkowane pod surowe rygory stacji radiowych - cel jak najszybszy zysk. Co jest zrozumiałe, ale negatywnie odbija się to na jakości muzyki.

Wszechobecny seks, prostota i sztampa w muzyce pop gwiazdek powoli przenosi się na wykonawców rockowych.

Brak oryginalności, umiejętności. Ci, którzy grają naprawdę dobrze, grają dla ograniczonych kręgów. A szeroka publiczność nie ma szans ich poznać.

Czas tuzów rockowych skończył się. Teraz pozostało kopiowanie, coverowanie ich dziedzictwa.

Robson, nie musisz się ze mną zgadzać, ale interesujący się na całość muzyką nie widzę powodów do radości w tym zakresie. Muzyka stała się zbyt płytka. Być może forma się już wyczerpała, albo pomysły. Albo zwyczajny kapitalizm i nadmierna chęć zysku wygrywa.

Spójrz na wykaz amerykańskiego billboard.com. 200 najlepiej sprzedających się albumów.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#6
Zastanawiam się co gram od 12 lat w swojej audycji.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#7
Selekcjonujesz tych bardziej wartościowych, dla mas niszowych, podobnie jak to robią ludzie z Trójki.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#8
Ok. Ale to nie oznacza że tej muzyki jest mniej. Trzeba wiedziec tylko czego się chce.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#9
Nie jest mniej, ale jest ona zdecydowanie gorszej jakości - porównaj sobie choćby do lat 70. 80. były dobre, ale trochę gorsze, 90. jeszcze słabsze, a dekada 2001-2010 to już naprawdę nędza. W tej dekadzie najważniejsze płyty rockowe znaczące dla świata muzyki, które odniosły sukces komercyjny i artystyczny moim zdaniem to:

1. Tool - "Lateralus"
2. Tool - "10.000 Days"

Długa przepaść

3. Radiohead - "In Rainbows" (bardziej ze względu na rewolucję w fonografii)
4. Coldplay - "Viva La Vida" (mozaikowa płyta, dużo emocji, świetne kompozycje)
5. U2 - How To Dismantle An Atomic Bomb (świetna, najlepsza od "Achtung Baby")
6. Metallica - "Death Magnetic" (nie sądziłem, że wrócą do trashu, udało im się, choć można mieć pewne "ale". Lepszej płyty nie mogli wtedy nagrać)
7. Iron Maiden - "A Matter Of Life An Death" (dużo tu pomysłów, bardzo progresywnie, słucha się tego z zapartym tchem)
8. Coma - wszystkie 3 płyty studyjne, arcyciekawe zjawisko, ale tylko w Polsce. Brak funduszów na promocję na świecie robi swoje.

pewnie coś jeszcze bym dodał, ale to jest czołówka.

Czego brakuje we współczesnej muzyce? Talentu, oryginalności, wykształcenia muzycznego, silnych charyzmatycznych osobowości. Bazuje się na wątpliwych umiejętnościach, kopiowaniu i przetwarzaniu innych, a wytwórnie płytowe i media oczywiście reklamują to wszystko jako płyty jedyne w swoim rodzaju. I też właśnie zaborcze wytwórnie kształtują obraz muzyki.

Przecież jak się słucha melodii współczesnych hitów - słychać wyraźnie. Zamaskowane świetną produkcją, to wszystko jest bez wyrazu, nie potrafi porwać. Pop laseczki mają takie same głosy, nie potrafią zaśpiewać jak dziewczyny z ABBY, a co dopiero ułożyć piękną piosenkę. Po prostu masakra. Gołe dupy, kiłą i mogiła. A młodzi się tym karmią. Rockowcy też.

Te wszystkie genialne płyty, nawet te najlepsze - przy płytach sprzed lat - gdyby się je ustawiło obok siebie są bardzo malutkie, takie tyci tyci. Zobacz, ile się teraz coveruje? No właśnie - albo się kopiuje prawie w 100% styl, albo zrzyna całkowicie i później zespół/wykonawca, który coveruje staje się "nowym, świetnym artystą", bożyszczem fanów, bo jego JEDNA! piosenka podbiła serca fanów! Nie mówię, bo kiedyś też się coverowało (Guns N' Roses), ale przetwarzało się to w ludzki, autentyczny sposób, a poza tym Gunsi mieli kupę własnych ciężko wypracowanych hitów.

Chodzi o to, że ogólnie w muzyce poziom się obniżył. Nie czuć już tej iskry i magii. Mało tego - słuchając obecnych nagrań ciarki przestały lecieć po plecach. A to też wyznacznik. Wyczerpały się pomysły, albo zaczęło się lenistwo. Na scenie nie brylują prawdziwi artyści, kalibru Queen, Dire Straits, The Police czy nawet Sex Pistols, o starszych już nie wspominając. Ze starej gwardii trzymają się jeszcze U2. Coldplay wzoruje się na U2, nie owijając w bawełnę słychać to, ale robią to dobrze, dają też wiele od siebie i zawsze z niecierpliwością czekam na ich płytę. A ich ostatnia - "Viva la Vida" jest bardzo różnorodna, choć wiele tam z U2. Przetwarzać też trzeba potrafić. Im się udaje.

Radiohead niestety nie gra muzyki obecnie nie gra muzyki dla każdego. Nie jest to przebojowy rock. Ale chwała im za to, że ciągle poszukują i z tych poszukiwań coś wynika. Ich obecny wpływ na scenę światową jest taki, że raczej próbują zrewolucjonizować rynek fonograficzny. Koncentrują się obecnie na tym. Nie wiem czy chcą przez to na siebie zwrócić uwagę czy realizują strategię, jak ten rynek wskrzesić.

Tool - no i właśnie tutaj bym powiedział, że ci panowie dają w tej chwili obok Radiohead najwięcej rockowi. Rozwijają styl. Odświeżają rock progresywny, przywołują mu ducha rozmachu lat 70. Pytanie, czy coś jeszcze nagrają. Mam nadzieję, że tak.

A Perfect Circle - nie tak wpływowa, ale też oryginalna, świetne krążki. Ma ta muzyka duszę. I wciąż brak płyty.

Scena nu metalowa z naciskiem na Limp Bizkit, Korn, Rage Againt The Machine. Nu metal odświeżył rock. Przynajmniej na chwilę. Może w tym przypadku słabym punktem tych zespołów jest warstwa tekstowa, prymitywna, buntownicza - coś w tym też jest. Ale muzycznie? Mnóstwo energii, udane rozwiązania, umiejętności, ciekawi wokaliści. Na pewno ten styl odświeżył rock od połowy lat 90. do gdzieś tak do 2001-2003. Korn wydał ostatnio bardzo dobrą płytę - "Remember Who You Are", ale formuła już się wyczerpała. I popularność też.

Co jeszcze? Paradise Lost, Type O Negative, Archive, The Killers, Kings Of Leon, Muse?

Scena progresywna - mamy w zasadzie Dream Theater, Marillion i polski Riverside. Powiem krótko - do poczynań Toola to się nie umywa. Marillion poszukuje co prawda, ale komerycyjnie bardzo słabo. A mają taki potencjał! Umieją układać melodie. Co do Dream Theater - są coraz starsi, a ich 2 ostatnie płyty trzymają poziom, ale brakuje im trochę choćby do "Octavarium". Mają teraz nowego perkusistę - Mike'go Mangini'ego. Więc być może on wniesie dużo świeżej krwi. A Riverside czerpie, cały czas czerpie. "ADHD" to bardzo przyjemny efekt tego czerpania.

Z 2011 roku tylko kilka pozycji mnie zainteresowało:

- Piotr Rogucki "Loki - wizja dźwięku",
- Luxtorpeda,
- R.E.M. - "Collapse Into Now",
- Radiohead - "Kings Of The Limbs",
- Killing Joke,
- Foo Fighters - Wasting Light (ale...)

Czekam na panów z Limp Bizkit - wydali wczoraj singiel, ale nie powala. Średniak Uśmiech

PS. Nie chodzi o to, że najlepsza muzyka musi być ambitna. Whitesnake, AC/DC i parę innych kapel nie grało ambitnej muzyki. Ale była to dobrze brzmiąca i porywająca muzyka. Autentyczna i radosna.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#10
Wow! Strasznie duzo tych przemyśleń Stach. Wiesz ja już jestem na takim etapie że chyba nie zastanawiam się słuchając nowej muzyki i myśląc: to już było, to gdzieś slyszałem a to przypomina mi to i tamto. Nie chce powiedzieć że nie zależy mi na oryginalności ale w ten sposób może sporo intesującej muzyki przejść nam koło nosa.
Wszystkie te zespoły które wymieniasz szanuję choć nie wszystkich słucham i chyba sam dla siebie stworzyłem muzyczną niszę w której świetnie się czuje. A dodatkowa radość jest taka że to się podoba innymUśmiech Może tylko dodam że nie umniejszałbym roli zespołu Marillion i właściwie nie szufladkowałbym ich osiągnieć. Bo właściwie co oni grają? Rock progresywny? Jak sami mówią. Oni sami nie wiedząUśmiech Aha nie wiem co w tym zestawie zespołów które wymieniasz robi The Killers. Pierwsza płyta "Hot Fuss" wzbudziła moje zainteresowanie a teraz takich zespołów jet mnóstwo. U Ciebie raczej dominują cięższe brzmienia a dla mnnie nie są najważniejsze. Tak jakby zespoły o takim właśnie obliczu- cięższym, mocniejszym miały wskazać nowy kierunek. Nie jestem przekonany. Nie wiem czy w ogóle ktokolwiek ma ochotę na nowy kierunek.
Te wszystkie aspekty telewizyjno komercyjne w ogóle mnie nie dotyczą bo ich nie oglądam i nie ślędze choć mam świadomość że istnieją. Jednak moja opinia i cały muzyczny świat uległ pewnej weryfikacji od kiedy sam jestem w środku tej komercyjnej machiny. Ważne aby pozostać sobą a jednocześnie być do pewnego stopnia elastycznym. Kiedyś też byłem takim ortodoksem Stach uwierz mi. Po pewnym czasie będziesz chłonął więcej i chyba rzadziej bedziesz spoglądal wstecz. Ja wciąż to robię ale już bez złudzeń.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#11
Mówiąc o The Killers mam na myśli "Day & Ages". Naprawdę mi się podoba.

Niekoniecznie cięższe. Ciężkie kapele często grają podobnie. Ale te cięższe zrobiły największy postęp. Od kilku lat eksploatuję terytorium rocka progresywnego, jazzu, fusion. Dla mnie to, co się działo w tych gatunkach w latach od końca lat 60. do 70. jest nie do porównania z czymkolwiek innym. A to bardzo pojemny styl. Interesowałeś się tym? Tam każdy zespół grał inaczej.

A Marillion? To progresja. Szeroko pojęta. Większość płyt jest progresywna.

Ale aspekty telewizyjno-radiowe kształtują gust szerokiego odbiorcy. A ten gust jest na bardzo niskim poziomie. I to nie tylko muzycznym. Zobacz, jak się obecnie ubierają dziewczyny, czego słuchają. To prowadzi do demoralizacji. Wartościowa sztuka zanika. Wszystko masz dziś podane na talerzu. Kult pieniądza. Wartości duchowe przestają się liczyć. Co być może wpływa na muzykę.

Tak jak mówisz, tylko Ci co chcą, zagłębią się w dobrą muzykę.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#12
Jeśli zrobiły postęp to tylko w tej stylistyce ale czy pchnęły muzykę na nowe tory?

Marillion przez ostatnie lata nie nagrywa takich samych płyt jeśli to jest wyznacznik progresu to zjawisko jest znacznie szersze.

Nie uogólniałbym mody z demoralizacją itd. choć to prawda że serwuje się z ekranu i z glośników to co dla młodzieży chwytliwe, krzykliwe i plastikowe. Ale zawsze mamy wybór czy chcemy to oglądać i słuchać. Wszystko tak naprawdę zależy od naszej wrażliwości.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#13
I wychowania i środowiska.

No tak, tylko w tej stylistyce, inne leżą.

Robson, a powiedz mi, czego teraz słuchasz? Może czegoś nie znam, a się zainteresuję? Uśmiech
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#14
Ale aktualnie?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#15
No, powiedzmy w ciągu ostatnich 2 lat. Co według Ciebie jest godne polecenia? Ale z różnych nurtów, nie musi być to rock.
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#16
O jejku dużo tego. Trudno wymienić wszystkich, szkoda pominąć.
Myślę że trzeba pamiętać o Porcupine Tree. Peter Gabriel rzadko nagrywa ale nawet jeśli wchodzi do studia nie ze swoim materiałem to zawsze jest to cenny i wartościowy album. Tak jest w przypadku "Scratch My Back"
Jeden z moich ulubionych ostatnio zespołów Gazpacho z Norwegii ma 3 plyty na koncie i wszystkie bardzo ciekawe, koncepcyjne a muzyka jest określana jako atmosferyczny rock.
Nowy zespól Airbag wydał bardzo ciekawy debiutancki album nie tak całkiem dawno temu. Steve Hackett wciąż zaskakuje bardzo pozytywnie. Archive warto śledzić bo nie nagrywają słabych płyty to sam wiesz. Odkrywam choć powoli Dave Matthews Band. Nasz Satellite, Lunatic Soul nagrywa świetne płyty. Ostatnia produkcja Anathemy - kapitalny album. Połowa duetu Dead Can Dance czyli Brendan Perry wydał ostatnio fascynujący album "ArK" Zresztą piękniesza połowa DCD Lisa Gerrard co rok czymś nas magicznym zaskakuje. Nawet nie mam siły wymienić dalejUśmiech To tylko kropla w oceanie.
Dwóch lat? No to Mark Knopfler z "Get Lucky" się załapujeUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#17
Ale przyznasz, że "Scratch My Back" do "Up" bardzo mu brakuje. Zresztą to nie do końca jego płyta.

Co do Jeżozwierzy - mój grzech, że nie wspomniałem o nim! Jakże ważny zespół!!! "Fear Of A Black Planet" z 2007 r. to ich najlepsza jak do tej pory płyta.

Masz rację - Gazpacho to bardzo dobry zespół, jeden z ciekawszych na scenie progresywnej.

Wiesz chyba, że Riverside szykuje minialbum z premierowym materiałem? Ciekaw jestem co będzie Uśmiech. Jeden utworów jest na ich stronie przy okazji gry "wiedźmin 2".

I właśnie podchodzę do tego, żeby zabrać się za Dave Matthews Band, i nie mogę Uśmiech. Ale chyba zacznę Oczko
Nie gram z nut, gram z serca
Odpowiedz
#18
Robson napisał(a):Zastanawiam się co gram od 12 lat w swojej audycji.
Robson grasz "mamutów" i próchno dla wapniaków. Jakie szanse na przebicie ma nasz lokalny Switch?
<a href="/engine/go.php?file=10 maja" target="_blank" rel="nofollow">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/soplandia.gif" border="0" />
</a>
Odpowiedz
#19
Stach jeśli chodzi o Dave Matthews Band proponuje zacząć od Under The Table And Dreaming
tea
Odpowiedz
#20
SmokEustachy napisał(a):Robson grasz "mamutów" i próchno dla wapniaków.
Hip hip hurra, mając 19 lat jestem wapniakiem! :eek:
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Privateering - najlepsza 10-tka :) Ania_M 0 12,242 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości